wtorek, 19 marca 2013

Umysł ekonomisty

"...finansowa fikcja która pojawiła się w umyśle ekonomisty.":

Pan prof. Rybiński na swojej stronie: www.rybinski.eu przedstawił artykuł, który jest próbą pokazania, co nas czeka w Europie. Poniżej przedstawiam fragment tego artykułu, wymieniający, krok po kroku, jak to z nami będzie: 
  1. "EBC już udzielił bilion euro pożyczek bankom w krajach PIGS, żeby te kupiły jak najwięcej obligacji swoich rządów. Jednocześnie zagraniczni inwestorzy sprzedali te obligacje.
  2. W jeden z weekendów w krajach PIGS zostaną zamrożone pieniądze na kontach, i część pieniędzy zostanie zastąpiona długoterminowymi obligacjami rządu danego kraju, które będą niesprzedawalne przez 10-20 lat i bardzo nisko oprocentowane.
  3. Technicznie to może być tak zorganizowane, że część pieniędzy zniknie z lokat bankowych, a jednocześnie na specjalnych rachunkach papierów wartościowych pojawią się te specjalne obligacje rządowe, w takiej samej kwocie. Jednocześnie, żeby uniknąć przepływu gotówki, której przecież nie ma, rząd dokona zamiany obligacji rynkowych, które mają banki w tym kraju, na obligacje nierynkowe, wciśnięte na siłę ludziom.
  4. Efekt końcowy będzie taki:
    • rząd zamieni drogi dług krótkoterminowy, na nisko oprocentowany dług 20-letni.
    • banki stracą część depozytów (tę część która została wykorzystana w transakcji zamiany), ale także stracą część aktywów (obligacje rządowe), w takim stopniu żeby pasywa i aktywa się zgadzały;
    • ludzie zamiast depozytów w bankach, które są bardzo nisko oprocentowane, ale które mogą wykorzystać w dowolnym momencie dostaną równie nisko oprocentowane obligacje, które muszą trzymać przez 20 lat;
    • problem zostanie odsunięty w czasie o 10-20 lat, gdy trzeba będzie wykupić obligacje. Ale tym nikt się nie będzie zajmował, to problem kolejnego pokolenia, które pewno zroluje kłopot na kolejne pokolenie.
  5. Kto zyska, kto straci:
    • rząd zyska finansowo, bo wydłuży zapadalność długu i obniży koszty jego obsługi. Straci politycznie, bo zdenerwowani ludzie wyjdą na ulice lub w wyborach pokażą rządowi czerwoną kartkę. Ale alternatywą będzie upadek systemu bankowego, jak na Cyprze. A wtedy rząd straci jeszcze bardziej;
    • banki stracą marżę odsetkową (nisko oprocentowane pasywa i wyżej oprocentowane aktywa), ale nastąpi ich delewarowanie, czyli zmniejszy się wielkość  bilansów banków, co jest bardzo pożądane. Oczywiście banksterzy nie lubią tracić zysków, ale mogą zostać zmuszeni do akceptacji tej transakcji, bo alternatywą będzie całkowita nacjonalizacja banków;
    • ludzie nie stracą na odsetkach, bo rząd może obiecać, że oprocentowanie obligacji będzie takie jak średnie dla lokat bankowych. Ale stracą dostęp do środków, bo obligacje będą niesprzedawalne przez jakiś czas (10-20 lat)."
Jako jeden ze scenariuszy - to, co przedstawił Profesor powyżej - może się spełnić, jednak kwestią główną w tych "spekulacjach ekonomisty" pozostaje otwarta sprawa - ile, jaki procent depozytów, zostałoby zamienione na nisko oprocentowane długoletnie obligacje? Jeżeli przyjmiemy, że będzie to do 10% a jeszcze lepiej, że zostanie ustalony pułap, że dopiero od kwoty na przykład 100.000.- Euro, to może to być mniejsze zło także dla większości zwykłych deponentów i będą gotowi taką sytuację zaakceptować. Tak, czy siak, nie ma innej metody, jak te trzy, by osiągnąć stabilizację:
  1. Zwiększenie przychodów państw (podniesienie podatków),
  2. Zmniejszenie wydatków państw (ograniczenie dotacji),
  3. Sprzedaż majątku państwowego (prywatyzacja).
Czy dzisiaj, ktoś z rządzących, jest gotowy te wyżej wymienione punkty realizować? wydaje się, że nie. Dlatego szuka się innych dróg. Dróg dających rozwiązanie typu: zjem ciastko i dalej mam ciastko. Czy aby na pewno, tak się da? Zobaczymy :-)